Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
 Instead of saying “I don’t have time” try saying “it’s not a priority,” and see how that feels. Often, that’s a perfectly adequate explanation. I have time to iron my sheets, I just don’t want to. But other things are harder. Try it: “I’m not going to edit your résumé, sweetie, because it’s not a priority.” “I don’t go to the doctor because my health is not a priority.” If these phrases don’t sit well, that’s the point. Changing our language reminds us that time is a choice. If we don’t like how we’re spending an hour, we can choose differently.
Gdybym mógł, nauczyłbym ludzi patrzeć.
— 500 days of Summer
Reposted fromObscurity Obscurity viaszarakoszula szarakoszula
0223 538c
Zapytałaś czy jestem pewien, że nie przestanę tego czuć, że moje uczucie nie zacznie gasnąć, aż całkowicie się wypali. Teraz widzisz, że mówiłem prawdę. Z każdym dniem czuję do Ciebie jeszcze więcej, choć teraz już tego nie chcesz.
— Niezapamiętnik 01.05
Reposted fromRoaraAvis RoaraAvis viajointskurwysyn jointskurwysyn
3114 be4a
W końcu doszłam w życiu do momentu, kiedy nie boję i nie wstydzę się powiedzieć, że niektórzy ludzie mnie po prostu nie obchodzą. Szczególnie ci, którzy zostawili mnie na rozstaju dróg z roztrzaskanym sercem. Drogę do bezpiecznego miejsca znalazłam. Możecie być spokojni. Kawałki serca zbieram do dzisiaj, ale ma się już całkiem dobrze. Rany się przecież goją. Bliznami nigdy się nie przejmuję. To nie czas na wielkie żale. To czas na działanie. Ludzie po latach milczenia, pytają się mnie - co słychać? Tak serio, to nie wiem co mam na to pytanie odpowiadać. Jak w kilku zdaniach mam opowiedzieć co się u mnie wydarzyło przez tak długi czas, kiedy zazwyczaj żeby opisać jeden dzień - brakuje mi słów. Obecnie należę do tej grupy osób, które po prostu nie pamiętają dlaczego ktoś zniknął z ich życia. Jeśli zniknął i nie był obecny, to widocznie miało to jakiś powód. Nie rozpamiętuję takich historii. I staram się nie analizować. Skupiam się na ludziach, którzy podali mi pomocną rękę, dali mi serce na dłoni i tysiące ciepłych słów, które zostały poparte czynami. Nie pielęgnuję złych wspomnień. Wolę mieć wewnątrz siebie pozytywne emocje i piękne myśli. Tak naprawdę to przecież jesteśmy tymi uczuciami, które mamy w sobie.
— Aleksandra Steć
6819 7f24
 Elizabeth, miło cię widzieć! Adam, mam ją!
— Denis Urubko po odnalezieniu Elisabeth Revol w akcji ratunkowej na Nanga Parbat
Reposted from1923 1923 viacytaty cytaty
9317 57fc
Reposted fromcocomove cocomove viadrinkdrankdrunk drinkdrankdrunk
7954 a096 500
Reposted fromlovelylovelyu lovelylovelyu viaphilomath philomath
6399 0115 500
8695 61e9 500
- jak to jest, siedzę sobie kurde z kumplem, nie widzieliśmy się dobre kilka lat, wspominamy stare czasy, lecą piwka, whisky, rum, super wieczór.. i nagle pisze do mnie moja kobita pyta czy nadal piwkujemy z kolegą, odpisuję, że tak, więc ona tylko krótko to dobrze, bawcie się grzecznie, chciałam się tylko coś zapytać nic pilnego, buziaków tysiące.. i wyobraź sobie kolego, że mój wieczór piorun strzelił, bo ja już o niczym innym nie myślę tylko o tej mojej biednej kobiecinie, o czym to ona mi chciała opowiedzieć, jakim pytaniem mnie zaskoczyć, pozwolić się wykazać, i siedzę ja jak na ścięciu bo już chcę wracać do niej, co to kierwa jest??
- to jest właśnie miłość panie kolego.
— zasłyszane
Reposted fromniedoopisania niedoopisania viamefir mefir
6035 b352
Reposted fromcallitwhatyouwant callitwhatyouwant viamefir mefir

„Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała. No, Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to, żeby z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w zaułek i ruszyłem jej śladem. Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że prócz nas nie było w zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydało mi się, że muszę z nią pomówić, i bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej więcej nie zobaczę. I proszę sobie wyobrazić, że to właśnie ona, odezwała się nieoczekiwanie:

– Podobają się panu moje kwiaty?

Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Spiesznie przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem:

– Nie.

Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja nagle i najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę!

[...]

– Tak, popatrzyła na mnie zdziwiona, a potem zapytała:

– Czy pan w ogóle nie lubi kwiatów?

Wydało mi się, że w jej głosie była jakaś wrogość. Szedłem obok niej, starałem się iść w nogę i, ku memu zdziwieniu, zgoła nie czułem zmieszania.

– Lubię kwiaty, ale nie takie – powiedziałem.

– A jakie?

– Lubię róże.

Natychmiast pożałowałem swoich słów, bo ona uśmiechnęła się przepraszająco i cisnęła swoje kwiaty do rynsztoka. Zmieszałem się nieco, ale jednak je podniosłem i podałem jej, ale ona z uśmiechem odsunęła kwiaty, więc musiałem nieść je sam.

Szliśmy tak w milczeniu przez czas pewien, dopóki nie wzięła kwiatów z moich rąk i nie rzuciła ich na jezdnię. Potem wsunęła w moją dłoń swoją dłoń w czarnej rękawiczce z szerokim mankietem i poszliśmy dalej razem.

[...]

– Niech pan mówi dalej – powiedział Iwan – i proszę, niech pan nie pomija żadnych szczegółów!

– Dalej? – zapytał gość. – No cóż, tego, co było potem, mógłby się pan sam domyślić. – Prawym rękawem wytarł nagle nieoczekiwaną łzę i mówił dalej: – Miłość napadła na nas tak, jak napada w zaułku wyrastający spod ziemi morderca, i poraziła nas oboje od razu. Tak właśnie razi grom albo nóż bandyty! Ona zresztą utrzymywała później, że to nie było tak, że musieliśmy się kochać już od dawna, jeszcze się nie znając i zanim się jeszcze spotkaliśmy, i że ona żyła z innym mężczyzną... a ja, tam, wtedy... z tą, no, jakże jej...

– Z kim? – zapytał Bezdomny.

– Z tą, no... z tą, no... – odparł gość i pstryknął palcami.

– To pan był żonaty?

– No tak, przecież właśnie w tej sprawie pstrykam... Z tą... Z Warią... Z Manią... nie, z Warią... taka sukienka w paski, muzeum... Zresztą nie pamiętam.

No więc ona mówiła, że wyszła tego dnia z bukietem żółtych kwiatów właśnie po to, bym ją wreszcie odnalazł, i gdyby tak się nie stało, otrułaby się, bo jej życie było pozbawione sensu.

Tak, miłość poraziła nas w jednej chwili. Wiedziałem o tym jeszcze tego samego dnia, po godzinie, gdyśmy znaleźli się, sami nie wiedząc jak i kiedy, na nadrzecznym bulwarze pod murami Kremla.

Rozmawialiśmy ze sobą, tak jakbyśmy się rozstali dopiero wczoraj, jakbyśmy się znali od wielu lat. Umówiliśmy się, że się spotkamy nazajutrz w tym samym miejscu, nad brzegiem Moskwy, i spotkaliśmy się tam. Przyświecało nam majowe słońce. I niebawem ta kobieta potajemnie stała się moją żoną.”

~ M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata

Reposted fromdormeur dormeur viajointskurwysyn jointskurwysyn
0264 c36d 500
Reposted fromkimik kimik viajointskurwysyn jointskurwysyn

Reposted fromcarly carly viajointskurwysyn jointskurwysyn
2500 7530

you and I in the forest by -the girl who made it on her own- #flickstackr

Flickr: https://flic.kr/p/FPxAQJ

Reposted fromkimik kimik viaxannabelle xannabelle
5534 e833
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl